To
moja pierwsza recenzja na blogu, bądźcie więc wyrozumiali.
Wybór
pozycji do premierowej recenzji był dość łatwy. Padło na drugi
tom serii „W cieniu drzew. Podmuch zimy” wydaną przez
wydawnictwo Egmont – komiks o lisie - no bo kto lepiej zrozumie
tego zwierzaka niż jego futrzasty pobratymiec, czyli ja.
Autorem
książeczki jest DAV, czyli Dav Dessineux (prawdziwe nazwisko David
Augereau) urodzony 22 lutegoo 1979 roku w Cholet. Kiedyś napiszemy
Wam z Maurycym coś więcej o tym artyście, może stworzymy cały
cykl poświęcony ilustratorom, bo o nich często się zapomina, w
czasie gdy całe laury spływają na pisarzy. W tym wypadku autorem
tekstu i grafik jest ta sama osoba, ale to wyjątek potwierdzający
smutną regułę. Jeśli ktoś mi nie wierzy niech poda nazwisko
osoby (bez zaglądania do stopki), która wykonała okładkę do
Harryego Pottera, czyli stworzyła najbardziej znany wizerunek bohatera
książkowego na świecie! I co? Ktoś wiedział?
Ale
powróćmy do książki.
„W
cieniu drzew” to seria obejmująca (na razie) cztery książeczki.
„Podmuch zimy” to opowieść o nieśmiałym i fajtłapowatym
lisie, który zakochuje się w pewnej przesympatycznej lisiczce. Jest
tylko jeden problem, lisa prześladuje okropny pech! Kiedy po serii
niefortunnych zdarzeń nasz bohater godzi się ze swoim losem i tym,
że resztę swoich dni przyjdzie mu przeżyć w samotności, inicjatywę
przejmuje samiczka i... Ale tego już Wam nie powiem. Zakończenia
poszukajcie w książce.
„Podmuch
zimy” to cudownie narysowana, napisana i wydana pozycja dla dzieci
powyżej 4 roku życia, Niestety jej format (21x15 cm) może i
poręczniejszy, znacząco wpłynął na wielkość czcionki, a co za
tym idzie na czytelność tekstu. Kto ma zdrowe oczy zagłębi się w
nielicznych dymkach bez problemu, ale mój Maurycy musiał korzystać z
lupy! Stwierdził, że metki na chińskich majtkach są pisane większymi literami. Poza tym te rysunki potrzebują większego formatu, żeby można
było docenić ich jakość i w pełni nacieszyć oczy kreską i kolorami.
Na
10 możliwych do zdobycia lisów, "niestety" tylko 9 – byłaby dycha i rekomendacja Gustaffa, ale rozmiar
wszystko zepsuł.
Komentarze
Prześlij komentarz