Pani z Żołędziowego Dworu

 Jakieś trzy lata temu, podczas oglądania łupin kasztana, wpadł mi do głowy pomysł historii o ludkach zamieszkałych w i pod dębem i władającej nimi tajemniczej pani. Zrobiłem kilka grafik wstępnych, napisałem pierwsze trzy rozdziały i... na tym się skończyło. Nie żebym nie miał konceptu na opowieść, po prostu były inne sprawy, które skutecznie mnie od tej historii odciągnęły. Dziś postanowiłem powrócić do „Pani z żołędziowego Dworu” i, jeśli nic złego po drodze się nie wydarzy, w tym roku historię skończyć. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Życzę przyjemnej lektury... WSTĘP CZYLI PRELUDIUM Blady Stach spadł na Żołędziowy Dwór. Konkretnie zaś na kupę liści zgarniętą pod północną wieżyczką strażniczką, na której  pełnił dziś wartę. Stach był bowiem etatowym obserwatorem trzeciej ćwiartki osady i terenów przyległych - w odległości 111 kocich susów, licząc od pnia drzewa w kierunku strumyka. Dyżury wyznaczono mu w dni parzyste od rana do wieczora w pierwszy i trzeci oraz od wieczo...

RECENZJA: Zakochałem się w Milenie


 Byliście kiedyś zakochani? Ja tak! Nie wstydzę się tego, bo to bardzo fajne uczucie! Ta, która skradła mi serce miała na imię Basia, rude jak ogień włosy zawiązane w gruby warkocz sięgający do pasa, takie śmieszne piegi na nosie i policzkach i niebieskie oczy, w których można było utonąć. Ja utonąłem. Może kiedyś opowiem Wam o tym, ale dziś napiszę o innej miłości – Dawida i Mileny.

Zakochałem się w Milenie” to książka autorstwa Per Nilsson ze świetnymi ilustracjami szwedzkiej ilustratorki Piji Lindenbaum. Pozycja wydana została nakładem wydawnictwa Zakamarki. Książeczka to niewielka (tym razem nie będę narzekał na rozmiar), przez której fabułę przelatuje się szybciej niż szybka kolej miejska po trasie Warszawa Ochota – Otwock.

Główny bohater David zakochał się w koleżance z klasy Milenie “o oczach jak dwa czarne słońca, z włosami jak lśniący wodospad”. Ciągle myśli o niej zaniedbując zarówno obowiązki szkolne jak i te domowe. Zdesperowany stara się zwrócić uwagę koleżanki, albo próbując ją rozśmieszyć, albo zaimponować wiedzą. Na nic się zdają jednak jego starania aż...

I tu muszę postawić kropkę, bo za chwilkę opowiem Wam całą książkę (a ta, jak już wspominałem, za długa nie jest) – sami doczytajcie sobie resztę. A zapewniam, że warto!

Książeczkę warto żeby przeczytali zarówno nastolatkowie, jak i ich rodzice. Jedni, żeby zrozumieć, że jeśli miękną im kolana na widok jakiegoś przedstawiciela płci przeciwnej, to niekoniecznie choroba stawów, drudzy by sobie przypomnieć. 

   

   

Ciekawy jestem kolejnych odcinków tej serii - może wkrótce wezmę je na warsztat. Może porozmawiam o nich z Maurycym w podcaście FifaRafa (premiera już wkrótce).

W mojej lisiej ocenie „Zakochałem się w Milenie” zasługuje na solidne 7 na 10.

  • tekst: Per Nilsson
  • ilustracje: Pija Lindenbaum
  • tłumaczenie: Marta Rey-Radlińska
  • tytuł oryginału: Flickan jag älskar heter Milena
  • język oryginału: szwedzki
  • wiek 9+
  • Rozmiar: 13 x 18 cm
  • twarda oprawa
  • 68 stron

Komentarze