Pani z Żołędziowego Dworu

 Jakieś trzy lata temu, podczas oglądania łupin kasztana, wpadł mi do głowy pomysł historii o ludkach zamieszkałych w i pod dębem i władającej nimi tajemniczej pani. Zrobiłem kilka grafik wstępnych, napisałem pierwsze trzy rozdziały i... na tym się skończyło. Nie żebym nie miał konceptu na opowieść, po prostu były inne sprawy, które skutecznie mnie od tej historii odciągnęły. Dziś postanowiłem powrócić do „Pani z żołędziowego Dworu” i, jeśli nic złego po drodze się nie wydarzy, w tym roku historię skończyć. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Życzę przyjemnej lektury... WSTĘP CZYLI PRELUDIUM Blady Stach spadł na Żołędziowy Dwór. Konkretnie zaś na kupę liści zgarniętą pod północną wieżyczką strażniczką, na której  pełnił dziś wartę. Stach był bowiem etatowym obserwatorem trzeciej ćwiartki osady i terenów przyległych - w odległości 111 kocich susów, licząc od pnia drzewa w kierunku strumyka. Dyżury wyznaczono mu w dni parzyste od rana do wieczora w pierwszy i trzeci oraz od wieczo...

Jestem Gustaff - historia prawdziwa

 
Znacie Gustaffa? Głupie pytanie! Jeśli znaleźliście to miejsce w internecie to zapewne już zdążyliście go poznać, albo właśnie zawiązujecie z nim bliższą znajomość. Niewielu z Was jednak zna historię prawdziwwą jak ten rudy wysłannik z przeszłości znalazł się w domu Jadwigi i Maurycego Niepsujów. Jeśli jesteście ciekawi tej historii kliknijcie na główkę lisa poniżej, przekierowani zostaniecie do darmowego ebooka zawierającego opowieść o burzliwym początku życia Gustaffa na łonie rodziny Niepsujów.
Mam nadzieję, że się Wam spodoba,
Zapraszam do lektury!

KLIKNIJ W LOGO PONIŻEJ

Komentarze