Pani z Żołędziowego Dworu

 Jakieś trzy lata temu, podczas oglądania łupin kasztana, wpadł mi do głowy pomysł historii o ludkach zamieszkałych w i pod dębem i władającej nimi tajemniczej pani. Zrobiłem kilka grafik wstępnych, napisałem pierwsze trzy rozdziały i... na tym się skończyło. Nie żebym nie miał konceptu na opowieść, po prostu były inne sprawy, które skutecznie mnie od tej historii odciągnęły. Dziś postanowiłem powrócić do „Pani z żołędziowego Dworu” i, jeśli nic złego po drodze się nie wydarzy, w tym roku historię skończyć. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Życzę przyjemnej lektury... WSTĘP CZYLI PRELUDIUM Blady Stach spadł na Żołędziowy Dwór. Konkretnie zaś na kupę liści zgarniętą pod północną wieżyczką strażniczką, na której  pełnił dziś wartę. Stach był bowiem etatowym obserwatorem trzeciej ćwiartki osady i terenów przyległych - w odległości 111 kocich susów, licząc od pnia drzewa w kierunku strumyka. Dyżury wyznaczono mu w dni parzyste od rana do wieczora w pierwszy i trzeci oraz od wieczo...

Samochodzik nasz kochany

– Maurycy, możemy pójść posiedzieć w aucie? - Gustaff spojrzał błagalnie na mężczyznę.

– Ale Jadwiga...

– Jadwiga się nie dowie! Tylko pięć minutek! Ona ciągle jeździ samochodem do pracy, a nam pozostały tylko wyjazdy do sklepu. Nie wiem jak Ciebie, ale mnie pięć minut przyjemności nie bardzo satysfakcjonuje! - Lis zastrzygł dwuznacznie krzaczastymi brwiami - No nie bądź miękiszon!

Maurycy zmarszczył czoło. Widać, że myślał głęboko, a wewnątrz przyprószonej siwizną głowy walczyły ze sobą dwa demony – pójść posiedzieć i liczyć, że Jadwiga się nie dowie slbo siedzieć w domu i czekać aż żona znajdzie jakiś inny powód żeby się przyczepić.

– Myśl szybciej Maurycy! Jadwiga niedługo wraca!
– Ok, idziemy! Ale pary z gęby, bo Cię przerobię na sweter!
A potem było jak zwykle. Żeby skrócić tę opowieść do koniecznego minimum przedstawię Wam wyrywkową sekwencję zdań jakie padły już we wnętrzu auta.
– Maurycy, a mogę za kierownicą?
– Ja pierdziu! Czuję moc!
– Somebody stop me!
– Mogę wrzucić bieg?
– Ale co nie?
– Maaaatko!
– Ja tego nie ruszałem! To się samo!
– Jak to się nie wyklepie?
– O żesz, Jadwiga! Maurycy, chodu!!!

   

   


Komentarze